was successfully added to your cart.

Od 1981 roku duchowo formuję się w Ruchu Światło-Życie. Chryzmat Światło-Życie oznacza zaproszenie Jezusa Chrystusa, aby Jego SŁOWO kształtowało moje ŻYCIE, oznacza pragnienie stawania się Nowym Człowiekiem, to znaczy osobą integralną.

Osoba integralna

INTEGRALNOŚĆ to scalenie, to jedność; to co jest wewnątrz człowieka manifestuje się na zewnątrz w jego postępowaniu. Światło można porównać do intencji, zamysłu, pragnienia, natomiast Życie to sama praktyka, to przekucie tej myśli i pragnienia na czyn: dobry lub zły. Często nasze intencje i pragnienia są dobre, ale nie potrafimy ich zrealizować.

Pisał o tym już 2000 lat temu Św. Paweł w Liście do Galatów 5,16-17: „Postępujcie według ducha, a nie spełnijcie pożądania ciała. Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody”. Integralność to jedność ducha i ciała ujawniająca się w postawie i czynie. Nowy Człowiek jest osobą zintegrowaną, jego wzór mamy w Niepokalanej. Ona była całkowicie oddana Chrystusowi w Duchu Świętym. A jak jest z nami?

Współczesny człowiek zintegrowany jest konsekwentny tzn. czyni to co mówi, dotrzymuje słowa nawet jeśli sytuacja się zmienia i nie działa na jego korzyść, jego osobiste i publiczne standardy są takie same, nie jest dwulicowy.

A co się dzieje gdy integralność zostanie złamana? Czy są jakieś konsekwencje?

– TAK. Najpoważniejszą konsekwencją braku integralności jest życie w rozdarciu wewnętrznym i pojawiające się wyrzuty sumienia. Ale są też konsekwencje zewnętrzne, dotykające innych ludzi – podważenie wiarygodności poprzednich czynów i działań. Jeśli kiedykolwiek stawaliśmy jako świadkowie Chrystusa, świadkowie Ewangelii to brakiem integralności podważamy dawane świadectwo i stajemy się niewiarygodni. Nikt nie uwierzy świadkowi, którego wiara zmienia się wraz z okolicznościami i który podejmuje decyzje w oparciu o bilans zysków i strat zamiast liczyć się ze zdaniem Boga. Dlatego najłatwiej zweryfikować integralność na płaszczyźnie uczciwości.

Dlaczego mamy być uczciwi?

Bo Bóg jest uczciwy. On Sam ustanowił standard uczciwości, a prawdomówność jest jednym z Bożych atrybutów. Człowiek został stworzony na obraz Boży, dlatego Bóg chce, abyśmy byli uczciwi: „w całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” 1P1,15-16. Bóg chce aby nasz charakter upodabniał się do Jego uczciwego charakteru, a nie pozbawionej uczciwości natury diabła.

1)      Nie można postępować nieuczciwie i jednocześnie kochać Boga

Postępując nieuczciwie zachowujemy się tak jakby Bóg nie istniał. Pokazujemy, że On nie jest w stanie nam dostarczyć tego czego potrzebujemy, dlatego bierzemy sprawy w swoje ręce. „W prawości żyje, kto boi się Pana, człowiek dróg krętych Nim gardzi” Prz 14,2. Uczciwe postępowanie jest kwestią wiary i każda uczciwa decyzja wzmacnia wiarę i pomaga pogłębić przyjaźń z Jezusem.

2)      Nie można postępować nieuczciwie i kochać bliźniego

Nieuczciwość narusza przykazanie miłości: „Albowiem przykazania: [….] nie kradnij, nie pożądaj i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa” Rz 13,9-10. Postępując nieuczciwie okradamy drugą osobę. Nawet jeśli usprawiedliwiamy nieuczciwość, że cierpi na tym jedynie firma lub rząd to w ostatecznym rozrachunku ofiarami nieuczciwości zawsze są konkretni ludzie. Nieuczciwość rani człowieka.

3)      Uczciwość potwierdza wiarygodność Ewangelii

Uczciwe postępowanie to potwierdzenie realności Chrystusa, którego głosimy i o którym dajemy świadectwo. Jeśli wiara nie zmienia nas, którzy głosimy Ewangelię to dlaczego ci, którym ją głosimy mają uwierzyć? Nasze czyny przemawiają głośniej niż słowa: „abyście się stali bez zarzutu i bez winy jako nienaganne dzieci Boże wśród narodu zepsutego i przewrotnego. Miedzy nimi jawicie się jak źródła światła w świecie” Flp 2,15.

Dwa lata temu jesienią wymieniałam opony z letnich na zimowe i robiłam przegląd okresowy samochodu. Po powrocie do domu przeanalizowałam rachunek za usługę i stwierdziłam, że w koszcie usługi nie uwzględniono ceny nowych opon. Wróciłam do sklepu, aby uregulować należność. Serwisant był pozytywnie zaskoczony. Powiedział, że w tych czasach nie spotyka się już uczciwych ludzi. Czyżby? Przecież chrześcijanie żyją wśród nas! Gdzie oni są? Jak ich rozpoznać? Uczciwe postępowanie potwierdza, że służymy świętemu Bogu. Czy np. płacimy za skorzystanie z publicznego WC gdy nikt poza Bogiem nie widzi?

4)      Uczciwość i Boże prowadzenie idą w parze

Uczciwość pomaga trzymać się kierunku wskazanego przez Boga. Najlepsza dla nas jest całkowita uczciwość, ponieważ nawet „nieszkodliwe kłamstwo czy oszustwo” może stopniowo uczynić sumienie niewrażliwym na grzech. Nawet najmniejszy akt nieuczciwości jest grzechem, który zakłóca przyjaźń z Bogiem. Postępowanie nieuczciwe leży w grzesznej naturze ludzkiej: „Z wnętrza bowiem z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa …” Mk 7, 21. Aby się temu przeciwstawić niezbędne jest całkowite poddanie się Jezusowi i Jego prowadzeniu, aby Bóg swoje nadprzyrodzone życie rozwijał w nas.

5)      Jak oprzeć się pokusie nieuczciwości?

Po pierwsze trzeba się modlić o pomoc Ducha Świętego, aby uwrażliwiał nas na drobne i wielkie nieuczciwości, aby pomagał nam trwać w zdrowej bojaźni przed Bogiem. Po drugie dobrze jest otaczać się uczciwymi ludźmi, których przykład będzie nas motywował do opierania się pokusie nieuczciwości. I odwrotnie, przebywanie z ludźmi nieuczciwymi może przytępiać naszą wrażliwość na rozróżnienie co jest uczciwe, a co już uczciwe nie jest. Jeśli dopuściliśmy się nieuczciwości trzeba odnowić przyjaźń z Bogiem poprzez pokutę i zadośćuczynienie czyli zwrócenie nieuczciwie zdobytej rzeczy do prawowitego właściciela.

Najskuteczniejszą terapią oparcia się pokusie nieuczciwości jest hojne obdarowywanie innych: „Kto dotąd kradł, niech już przestanie kraść, lecz raczej niech pracuje uczciwie własnymi rękami, by miał z czego udzielać potrzebującemu” Ef 4,28. Bardzo pomocne jest stosowanie złotej zasady uczciwości: „Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich” Flp 2,4. Przestrzeganie tej zasady czasami jest kosztowne, ale nagrodą zawsze jest czyste sumienie. Przykładem tego może być chęć zakupu przedmiotu, którego wartości rynkowej nie zna sprzedający. Niewątpliwie kusząca jest myśl, że można nabyć np. ruchomość czy nieruchomość poniżej jej wartości rynkowej, ale jak się to ma do uczciwości i dbania o sprawy bliźnich?

Bogu szczególnie zależy na uczciwości przywódców!

Przywódcy wywierają wpływ na tych, którym przewodzą. Nieuczciwy przywódca wychowuje nieuczciwych naśladowców. Skoro mamy świecić w świecie przykładem jak gwiazdy na niebie to w myśl tych słów każdy chrześcijanin jest ambasadorem Chrystusa w swoim środowisku. Nikt z nas nie może postępować nieuczciwie. Nie powinien też przyjmować łapówek: „Nie będziesz przyjmował podarków, ponieważ podarki zaślepiają dobrze widzących i są zgubą spraw słusznych” Wj 23,8. W najnowszym przekładzie Pisma Świętego z języków oryginalnych z komentarzem opracowanym przez Zespół Biblistów Polskich z inicjatywy Towarzystwa Świętego Pawła ten fragment z Księgi Wyjścia brzmi następująco: „Nie bierz łapówki, bo łapówka wypacza słuszny osąd i powoduje, że sprawiedliwe słowa są przekręcane”. Podobnie ma się rzecz z dawaniem łapówki. Taki czyn ujawnia intencję pominięcia „słusznego osądu i sprawiedliwości” czyli wzięcia sprawy w swoje ręce z pominięciem Bożej woli i poddania się Bożemu prowadzeniu. A przecież czasami Bożą wolą jest wzięcie przez nas krzyża i niesienie go przez życie. Jesteśmy dziećmi Bożymi, które Ojciec wychowuje nie tylko przez nagrody, ale czasami poprzez trudy i cierpienie, które kształtują nasz charakter i przez które możemy (jeśli chcemy) włączyć się w dzieło zbawcze Chrystusa.

Życie na ziemi jest krótkie, a wieczność długa

Wszystko to co robimy w czasie naszego krótkiego życia wpływa na naszą wieczność: „Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy?” Łk 16,11. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że chciwość i pożądanie pieniędzy ujawnia rzeczywistość duchową w nas. Bo przecież nie chodzi w tym przypadku o pieniądze, ale o wpływ na nasze życie siły duchowej, która się kryje za pieniędzmi, a która próbuje nadać pieniądzom nadmierną wartość. Czasami dajemy się oszukać, że mając wszystko czego potrzebujemy tutaj na ziemi zyskujemy też szczęście i bezpieczeństwo. Czy na pewno? W Kim pokładamy ufność? Kto jest Tym, który nas zaopatruje? Kto zapewnia nam prawdziwe bezpieczeństwo? Mammon (bożek pieniędzy) czy Bóg?

Znamy opowieść z Dziejów Apostolskich 5, 1-5 o Ananiaszu i Szafirze, którzy zamienili majątek na pieniądze i prawdopodobnie nadwyżkę ze sprzedaży zachowali dla siebie. Zostali zwiedzeni przez ducha mamony i w efekcie stracili życie, ponieważ wyeliminowali Boga ze swojego systemu finansowego. Historia ta ukazuje moc ducha mamony w zwodzeniu, okradaniu, niszczeniu i ostatecznie zabijaniu.

A jak jest z płaceniem podatków? Jakże realna jest pokusa ominięcia prawa. Czego uczy Jezus w Ewangelii Mateusza 17,24-27? „[…] synowie są wolni. Żebyśmy jednak nie dali im powodu do zgorszenia, idź nad jezioro i zarzuć wędkę. Weź pierwszą rybę, którą wyciągniesz […] znajdziesz statera. Weź go i daj im za Mnie i za siebie”. Jezus wierzył, że Bóg zaspokaja potrzeby bez względu na finansowe wymogi. Zdumiewające jest, że sakiewka apostołów, którą zarządzał Judasz był pełna, pomimo że Judasz ją okradał. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych!

Wielu z nas zdarza się pomylić prawdziwy cel, w jakim Bóg nam błogosławi finansowo. Myślimy, że chodzi tylko o nas i zapominamy o bliźnich, dla których mamy być błogosławieństwem, o których mamy się troszczyć i kochać jak siebie samego. Zapatrzeni w siebie i własne sprawy na scenie życia stawiamy w roli głównej własne potrzeby i nad to żale do Boga, że udziela nam za mało, a my się tak bardzo staramy zasłużyć na Jego miłość.

Tymczasem gdybyśmy zrozumieli, że Bóg kocha nas za darmo, bez żadnej zasługi z naszej strony i jakkolwiek byśmy się wysilali nie będzie nas kochał ani bardziej, ani mniej to może przestalibyśmy koncentrować się na doczesności, a spojrzelibyśmy oczami wiary w wieczność. Może zobaczylibyśmy Bożą troskę o nas, że dla nas stworzył świat, dla nas umarł na krzyżu i dla nas zmartwychwstał, dla nas budzi nowy dzień, On jest wierny i Sam nasz los zabezpiecza jeśli nie łamiemy ekonomicznych zasad Królestwa Bożego. Bóg cierpi kiedy my będąc dziedzicami Królestwa Bożego postępujemy jak pachołki Mamony.

Jak to zmienić? „Jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną” Ap 3,20. Potrzeba z naszej strony ufności i wiary, potrzeba modlitwy i znajomości Słowa Bożego (również w zakresie zarządzania finansami), które ma moc przemieniać nasze życie, potrzeba nieustannego zbliżania się do Krzyża Jezusa, aby to On uwalniał nas od lęku o sprawy świata.

Bóg zbawił człowieka przez Krzyż i w miłości Krzyża trzeba szukać odpowiedzi na każde rodzące się w nas pytanie. Inaczej wiara stanie się tylko rutyną!

Elżbieta Wrotek

X