Ułuda bogactwa - Crown
was successfully added to your cart.

W Ewangelii Św. Mateusza Pan Jezus wypowiada następujące słowa: Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie (Mt 6,24). Warto zwrócić uwagę na to, że wszelkie formy bałwochwalczego kultu zostały już w Starym Testamencie zdecydowanie zabronione. Pierwsze przykazanie dekalogu nakazuje: „Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!” (Wj 20, 3) Kolejne wersety wyjaśniają, że to co się Bogu nie podoba to składanie pokłonu oraz służenie komuś innemu niż On sam. Jezus ostrzega nas przed służeniem Mamonie.

Na czym polega służenie mamonie?

Żeby sobie odpowiedzieć na to pytanie trzeba zastanowić się nad znaczeniem słowa mamona. Mamona dzisiaj jednoznacznie kojarzy się z pieniędzmi. W starożytności jednak słowo to miało znacznie szersze znaczenie niż same pieniądze. Mamon to był asyryjski bożek bogactwa. Jezus mówi że nie da się jednocześnie służyć Bogu i bożkowi bogactwa.

Służenie bożkowi bogactwa nie polega na codziennym składaniu pokłonu z twarzą zwróconą w kierunku skarbca NBP. To coś znacznie bardziej subtelnego. Polegać może na zwykłym wykonywaniu pracy. Jednak jeden człowiek pracuje i jego praca nie jest służeniem bożkowi bogactwa a drugi pracuje i jednocześnie służy Mamonie. Różnica polega na motywacji. Dlaczego wykonuję swoją pracę? Pracuję by się wzbogacić czy pracuję by w ten sposób służyć Bogu. Ci, którzy pragną się bogacić albo już służą Mamonie albo są bardzo blisko tego stanu.

Kolejna różnica polega na tym co jest dla człowieka źródłem poczucia bezpieczeństwa: Bóg czy bogactwo? Człowiek który służy bogactwu zwykle w bogactwie widzi fundament swego bezpieczeństwa.  Człowiek, który ufa Bogu w od Niego oczekuje ochrony.

Straty ponosimy wszyscy

Gdy w jakimś narodzie zbyt wielu ludzi zaczyna służyć bożkowi bogactwa Bóg zwykle decyduje się na zwrócenie na siebie uwagi poprzez kataklizm taki jak susza, powódź, czy kryzys ekonomiczny, które powodują uszczuplenie stanu posiadania przez wiele osób. Straty te dotykają zarówno winnych jak i niewinnych, zarówno bogatych jak i biednych. Tak samo jak deszcz spada zarówno na sprawiedliwych jak i na nieprawych. Dlatego nie ma sposobu by wskazać konkretnie, kto zawinił. Niemniej jednak społeczeństwo jako całość ponosi straty.

Nawet osoby, których dany kataklizm nie dotknął osobiście ponoszą straty bo rząd albo podnosi podatki by pomagać osobom poszkodowanym albo nie może ich obniżyć bo jego wydatki rosną, oprócz tego ponoszą straty firmy ubezpieczeniowe a one podnoszą składki by zrekompensować sobie wysokie koszty odszkodowań a na tym tracimy my wszyscy. Straty ponosi państwo, które musi znaleźć pieniądze na odbudowę infrastruktury i pomoc dla poszkodowanych. Straty w mniejszym czy większym stopniu ponosimy wszyscy.

To powoduje, że zaczynamy myśleć o Bogu, zaczynamy zadawać sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje. Stajemy się jednocześnie bardziej pokorni, bardziej świadomi naszej zależności od Boga. Bez takiej postawy trudno jest człowiekowi przyjść do Jezusa po dar zbawienia.

Możemy zauważyć, że wielu ludzi za cenę czasu z Bogiem i rodziną zdobywa coraz to nowsze rzeczy i szuka poczucia bezpieczeństwa w tym co posiada. Temu zdobywaniu dóbr niestety nie towarzyszy zadowolenie i wdzięczność, że to wszystko przecież zawdzięczamy Panu Bogu, że to On daje siłę i możliwości do zdobywania i pomnażania bogactwa. Często nasze bogactwo traktujemy jako efekt wyłącznie naszej pracy. Bóg zaczyna być odsuwany w cień, coraz bardziej na margines naszego życia, coraz mniej nam potrzebny. Taka sytuacja nie może podobać się Bogu. Myślę, że właśnie z tego powodu mamy kataklizmy. Przez wiele lat były susze potem powódź a ostatnio kryzys ekonomiczny.

Co Bóg może chcieć osiągnąć na ziemi przez różnego typu kataklizmy?

Nie będziemy w stanie ze stuprocentową dokładnością odpowiedzieć na to pytanie, ale warto zmagać się z nim w oparciu o dotychczasowe Boże działanie zapisane na kartach Pisma Świętego. Z historii narodu wybranego wiemy, że Pan Bóg zsyłał katastrofy, gdy Jego lud od Niego odchodził i zwracał się ku czci innych bogów. Zwykle wtedy katastrofy były najsurowsze, a ostateczną była utrata suwerenności, czy niewola.

Pan Bóg ma w swoim ręku władzę i gdy nie reagujemy na Jego cichy głos zawarty w Pismach Apostołów i Proroków to zaczyna przemawiać do nas przy pomocy głośnego megafonu, jakim są kryzysy, kataklizmy i nieszczęścia narodowe.

Ciekawe dla mnie jest to jaki stosunek do własności i bogactwa mieli pierwsi chrześcijanie. Nikt nie nazywał swoim tego co posiadał. Dlatego potrafili się dzielić ze sobą nawzajem i potrafili dbać o potrzebujących. Kataklizmy to dla nas ludzi głęboko wierzących okazja do uczenia się hojności, oraz praktycznej pomocy ludziom, którzy zostali nimi dotknięci. W tym po prostu powinna przejawiać się miłość bliźniego. Jeżeli będziemy solidarni z potrzebującymi będziemy mieli okazję do dawania świadectwa i wywrzemy wpływ na ludzi wokół nas. Pierwsi chrześcijanie wywarli ogromny wpływ na ówczesny świat po pierwsze dlatego, że odważnie głosili Dobrą Nowinę, a po drugie dlatego że okazywali miłość sobie nawzajem i ludziom wokół siebie.

Zdzisław Miara

DANE FUNDACJI

Edukacja Finansowa Crown
ul. Lokajskiego 16/18
02-793 Warszawa

Coś nie działa? Napisz


SKORZYSTAJ Z OBECNIE TRWAJĄCYCH PROMOCJI
w sklepie online

Sprawdź
Zamknij

X