Czy ubóstwo jest cnotą? - Crown
was successfully added to your cart.

Zacznę od przedstawienia kilku faktów z historii kościoła, które pokażą, skąd wzięła się myśl o tym, że ubóstwo może być uważane za cnotę.

W I w. n.e na kościół zaczęła mieć wpływ filozofia gnoscytyzmu.

Niektóre z jej założeń mówiły, że świat materialny to padół zła i cierpienia. W wieku IV z kolei swoją działalność rozpoczął Eustacjusz z Sebasty, który ok. 325 r. został przez biskupa wyświęcony na prezbitera. Eustacjusz stanął na czele grupy, która krytykowała zwyczaje i normy ówczesnego kościoła. W pewnym momencie swojego życia Eustacjusz zaczął prowadzić niechrześcijański ascetyczny tryb życia. Ze względu na fałszywą ascezę został wyłączony ze wspólnoty kościelnej za niesumienne zarządzanie mieniem kościoła. Biskupi paflagońscy zarzucili Eustacjuszowi i jego zwolennikom, że brzydzili się mięsem, gardzili zwykłym strojem wprowadzając cudzoziemskie długie szaty, odrzucili małżeństwo i rodzinę w przekonaniu, że żonaci nie mogą być zbawieni. Ruch eustacjański postulował pogardę wobec materialności i cielesności oraz ideę absolutnego wyrzeczenia się dóbr materialnych. Eustacjanie także potępiali bogatych, za to, że nie porzucali wszystkiego, co posiadali. Uznali, że bogaci nie mogą mieć nadziei u Boga. W wieku XI Kościół wszedł w poważny kryzys. Upadł autorytet papieża, który mocno zaangażował się politykę. Duchowieństwo odeszło od ideałów pierwszych apostołów. W kościele można było zobaczyć pełno chciwości. W buncie przeciwko takiemu stanowi rzeczy pojawili się tzw. „apostołowie ubóstwa”. Pierwszym elementem reformy i zmian w Kościele miało być całkowite wyrzeczenie się własności. Radykalni reformatorzy opuszczali miasta i szukali schronienia i medytacji na odludziu. Ich samotność nie trwała jednak długo, gdyż szybko wokół pustelników zjawiało się grono uczniów pragnących iść w ślady mistrzów. Jednym z „apostołów ubóstwa” był Franciszek z Asyżu, który żył w skrajnej ascezie. Pieniądze nazywał „śmieciami”. Afirmował instytucję żebractwa. Chciał zostać najuboższym człowiekiem.

Filozofie i ruchy, o których napisałam wyżej miały znaczący wpływ na kościół i myślenie ludzi wierzących.

Zaczęto nawet uznawać, że ubóstwo jest cnotą. Jednak kiedy czytam w Słowniku języka polskiego, że ubóstwo znaczy tyle, co: “1. brak środków do życia; nędza, bieda; 2. mała różnorodność, mała ilość czegoś”, to trudno mi się zgodzić z tezą, że ubóstwo jest dobre.

Ubóstwu naturalnie przeciwstawiamy bogactwo. Zatem sięgając do Pisma Świętego widzę, jak wiele razy mówi ono o bogactwie jako czymś pozytywnym.

Nie znalazłam zapisu w Biblii, który mówiłby, że bogactwo jest złe. Wręcz przeciwnie. Oto niektóre fragmenty z Bożego Słowa, które wręcz zachęcają do bogacenia się:

„Pamiętaj, że to Pan, Bóg twój, daje ci siłę do zdobywania bogactwa, aby potwierdzić swoje przymierze, które poprzysiągł twoim ojcom, jak się to dziś okazuje.” 5 Mojż. 18, 8

„Darzę bogactwem tych, którzy mnie miłują i napełniam ich skarbce.”             Prz. 8, 21

„Pracowici zdobywają wiele zasobów.” Prz. 11, 16

„Kto stopniowo gromadzi, pomnaża.” Prz. 13, 11

„Nagrodą za pokorę i bojaźń bożą, jest bogactwo, cześć i życie.” Prz. 22, 4

„Albowiem znacie łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, że będąc bogatym, stał się dla was ubogim, abyście ubóstwem jego ubogaceni zostali.”                2 Kor. 8, 9

Do tego trzeba powiedzieć o ludziach bogatych, których znajdujemy na łamach Pisma Świętego.

Abraham, nazwany ojcem wiary, był tak bogaty, że z całym swoim dobytkiem nie mógł się pomieścić w jednym regionie ze swoim bratankiem Lotem. Musieli się rozdzielić. Bogaty był jego syn Izaak. Nawet wtedy, gdy musiał opuścić swoją ziemię z powodu głodu i znalazł w Gerarze, stawał się coraz bogatszy. Syn Izaaka, Jakub również na obczyźnie stał się niezwykle zamożnym człowiekiem. Kiedy wracał do swojej rodziny, musiał podzielić swoje stada na kilka mniejszych, aby się sprawnie przemieszczać. Nie wspomnę już o Salomonie, który był najbogatszym człowiekiem w ówczesnym świecie. Jezusowi natomiast służyły majętnościami niewiasty, co oznacza, że były bardzo zamożne.

Fragmenty i przykłady powyższe wyraźnie wskazują, że Bóg nie ma nic przeciwko bogactwu. Nawet sam powiedział, że on daje nam siłę (możliwości, zdolności, okoliczności) do zdobywania bogactwa (Powt. 8, 18). No więc coś tutaj jest nie tak. Z jednej strony papież Franciszek nawołuje do ubóstwa. Franciszek z Asyżu również, gdy się nawrócił, zaczął głosić skrajne ubóstwo. Ludziom to się podobało. O co więc w tym wszystkim chodzi? W czym leży problem?

No właśnie. Jest pewien problem z bogactwem.

Bogactwo może stać się niebezpieczne. Dobrze o tym wiedział Apostoł Paweł, który w 1 Liście do Tymoteusza dawał mu wskazówki: „Bogaczom tego świata nakazuj, ażeby się nie wynosili i nie pokładali nadziei w niepewnym bogactwie, lecz w Bogu, który nam ku używaniu wszystkiego obficie udziela” (1 Tym 6, 17).

Bogactwo może stanowić pewne zagrożenie. Jest wielka pokusa, aby zaufać swemu bogactwu, a nie Bogu. Jeżeli posiadamy duże zasoby materialne, mamy dostęp niemal do wszystkiego. Nie mamy problemu z zakupem czegokolwiek. Dlatego też Paweł napisał, nakazuj tym, którzy są bogaci, aby nie pokładali ufności i wiary w niepewnym bogactwie, ale w Bogu. Bogactwo jest niepewne. Dziś jest, a jutro może go nie być. Dziś nasze firmy mogą przynosić duże zyski, ale jutro możemy wszystko stracić. Musimy pamiętać, że to Bóg udziela nam wszystkiego obficie ku używaniu. Tylko On daje nam prawdziwe i trwałe poczucie bezpieczeństwa. Jezus doskonale wiedział, że bogatemu trudno jest wejść do Królestwa Bożego. Pamiętamy, jak powiedział, że łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego. Ciekawa też jest reakcja uczniów, którzy zaczęli się niepokoić, kto w takim razie może wejść do Bożego Królestwa. Reakcja ta pokazuje nam, że w tym czasie musiało być wielu zamożnych ludzi. Jezus jednak szybko przychodzi z odpowiedzią mówiąc, że u ludzi to niemożliwe, ale dla Boga nie ma nic niemożliwego. Bóg może zbawić ludzi bogatych, choć często potrzeba do tego cudu.

Dlatego potrzebujemy balansu. Nie możemy dążyć do biedy i braku mówiąc, że to jest cnotą.

Jestem przekonana, że papież Franciszek nie to miał na myśli, ale raczej chodziło mu o pewien balans, o to, aby nie budować swojego życia na niepewnym bogactwie, przeznaczać swoje zasoby na ubogich, a także aby nie emanować bogactwem w czasach, kiedy tak wielu żyje w skrajnej nędzy i umiera z głodu. Żyjemy w czasach wielkich dysproporcji finansowych. Jedni są nieprzeciętnie bogaci, inni skrajnie biedni. Uważam, że odpowiedzialnością bogatych jest nieść pomoc tym, którzy sami nie mogą sobie poradzić. Bóg dał im talent i bogactwo, aby wykorzystali to dla dobrego celu. Ale to już rozważania na inny czas.

Artykuł zamieszczony za zgodą autorki, źródło: https://wp.me/p38O5l-wa

Polecane pozycje ze sklepu Crown

Kupując w naszym sklepie stajesz się częścią tego, jak pomagamy innym.

DANE FUNDACJI

Edukacja Finansowa Crown
ul. Lokajskiego 16/18
02-793 Warszawa

Coś nie działa? Napisz


Zamówienia złożone w dniach 1.07 - 5.07 będą realizowane 6.07

Zamknij

X