was successfully added to your cart.

Świadectwa

Pomoc bratu

By Październik 4, 2017 No Comments

Parę lat temu mój mąż oświadczył, iż jego brat ma pomysł na utworzenie firmy . W tym okresie brat męża był w bardzo złej sytuacji finansowej, jego poprzednia firma zbankrutowała i w związku z tym miał wiele problemów. Miał wiele długów, dom był pod egzekucją komornika , brat nie miał innych źródeł dochodów. Miał też troje dzieci na utrzymaniu. Mąż mój chciał pomóc swemu bratu więc pomagał mu finansowo, brał na siebie pożyczki, które w krótkim okresie miały się zwrócić, wzięli maszyny na leasing, który miał być spłacany na bieżąco, zatrudnili pracowników tworząc nowe miejsca pracy a w związku z tym brali pomoc finansową z UE jednocześnie zobowiązując się do zatrudniania pracowników przez okresy dwóch lat . Firma zaciągała nowe zobowiązania, niektóre z nich podpisywałam zgadzając się na nie, o niektórych nie wiedziałam w ogóle. O tym, że mój mąż pomaga niemal stale firmie brata poprzez opłacanie niektórych rachunków nie wiedziałam w ogóle. Pieniądze na tę działalność brał z karty debetowej zaciągniętej na inną firmę którą prowadził i z bieżących jej dochodów. Uszczuplał w ten sposób nasz domowy budżet a ja żyłam w przekonaniu, że po prostu mniej zarabia. O kłopotach firmy brata, nie zapłaconych ratach leasingowych, zaległościach w spłatach pożyczek i całkowitej zapaści w zamówieniach dowiedziałam się gdy firma stała na skraju bankructwa w 2016 roku. Pewnie do dzisiaj bym o nich nie wiedziała gdyby nie proces nawrócenia mojego męża. Przełom w nim stanowiły rekolekcje z modlitwą o uwolnienie, na których mój mąż został uwolniony z lęków o przyszłość firmy i rodziny. Zaczął częściej chodzić na Mszę Świętą. Był to też okres nawrócenie brata mego męża, który bardzo dużo się modlił, chodził na rekolekcje. Tak naprawdę to nie wiem co skłoniło mego męża do wyznania całej prawdy. Pewnie „przypadek” to znaczy „Duch Święty”. No i „pojechał po bandzie”. W ciągu kilku dni dowiedziałam się o 2 liniach kredytowych : jednej na 50 tysięcy drugiej na 80 tysięcy, pożyczce w kwocie 12 tys. zł, nieopłaconych fakturach, jak później się okazało na kwotę 40 tysięcy złotych i zaległościach w ZUS i w wypłatach wynagrodzeń. Zamknięcie firmy w tej sytuacji wiązała się z koniecznością spłaty wszystkich zobowiązań a także zwrócenie 40 tysięcy złotych ( koszt dwóch umów związanych z utworzeniem dwóch stanowisk pracy). Oprócz tego po analizie mąż obliczył, że w ciągu 2 lat istnienia firmy dopłacił do jej funkcjonowania około 60 tysięcy złotych. Świat na chwilę zawalił mi się. Dokonaliśmy analizy majątku, zastanawialiśmy się czy sprzedać dom który mieliśmy kupiony za kredyt hipoteczny i w ogóle co dalej robić. Miałam wątpliwości czy to właśnie my powinniśmy przejąć na siebie ciężar spłaty tych długów, w końcu nie czerpaliśmy profitów z tej firmy. Pozostało pytanie co zrobić. Wtedy pojechałam na rekolekcje, podczas których Pan Bóg uświadomił mi wiele rzeczy, między innymi wcześniejszej przywiązanie do dóbr materialnych, złe zarządzanie powierzonym majątkiem i ogromne problemy z oddawaniem ( nie mówiąc już o radosnym dawcy). Ale najważniejsze pytanie które usłyszałam na tych rekolekcjach, a które było słowem poznania dla mnie: Czy stać cię na inwestycję która się nie opłaca? W sercu odpowiedziałam sobie, że chyba nie mam innej drogi i odpowiedziałam pozytywnie. I wtedy usłyszałam ,że jeśli ktoś pozytywnie odpowiedział na to pytanie to na pewno natchnienie pochodzi od Ducha Świętego i jest to dobra droga. Nabrałam przekonania o właściwym wyborze. Swoje czy nie do końca swoje długi zawsze trzeba spłacać.

Już wtedy mąż kupił książkę „Uzdrowienie finansów”. Po jej przeczytaniu otworzyły się nam oczy na wiele spraw. Mąż podjął decyzję o uczestnictwie w kursie finansowym CROWN. Dopiero wtedy w pełni uświadomiliśmy sobie i przyjęliśmy to, że właścicielem naszych dóbr jest Pan Bóg, a my jesteśmy tylko szafarzami. Podjęliśmy decyzję o oddaniu finansów Bogu. Jak bardzo było mi przykro, że oddaję głównie długi, a z drugiej strony wiedziałam, że skoro Pan Bóg pomaga nam nieść nasze kłopoty, nasze krzyże, to o ile bardziej pomoże nam w niesieniu wspólnie cudzego krzyża (były to przecież długi brata). Podjęliśmy decyzję o całkowitym zawierzeniu Bogu. Dużo się modliliśmy i chodziliśmy na Mszę Świętą, inni też modlili się za nas. I zaczęły dziać się cuda. Mąż zlikwidował jedną z lokat ubezpieczeniowych a kwota z niej wystarczyła ( dziwnym zbiegiem okoliczności) na spłatę jednej z wysoko oprocentowanych pożyczek. Dostaliśmy też przypływy gotówki z różnych źródeł, które pozwoliły na spłatę bieżących rat leasingowych. Należność wynikającą z jednej faktury udało się ( przy Bożej pomocy) rozłożyć na raty i w ciągu 2 miesięcy spłacić jej znaczą część. W dziwny sposób zaczęły spływać nowe zamówienia i pojawiać się nowe możliwości. Zauważyliśmy też, że osoby odpowiedzialne w innych firmach za zamówienia naszych produktów inaczej zaczęły nas traktować. Pan Bóg czuwał też nad naszym budżetem domowym. Wprowadziliśmy plan oszczędzania opisany w książce „Uzdrowienie Finansów” i po raz pierwszy od wielu miesięcy kończyliśmy miesiąc na zero a nie z debetem, jak dotąd. Nawet rachunki za prąd, wodę czy gaz zmniejszyły się znacząco. Sporo zadłużeń udało się spłacić. Kurs finansowy stopniowo zmieniał też nasze podejście do „dawania”, do dziesięciny. Uwrażliwiał na potrzeby innych i czynił z nas radosnych dawców. Staliśmy się bardziej odpowiedzialni w zarządzaniu finansami. Zrozumieliśmy też w jak wielu rzeczach byliśmy nieuczciwi i jak to wszystko wyprostować. Pan Bóg pokazał nam jak wiele osób znajduje się w tak trudnej sytuacji finansowej, ale też jak wiele osób jest gotowych pomagać w tych trudnych okolicznościach. Przekonaliśmy się, że możemy liczyć nie tylko na rodzinę ale też na zupełnie obcych ludzi, którzy wspierali nas swą radą czy modlitwą. Bardzo też zbliżyliśmy się z mężem do siebie. Ta próba to była też próba naszej miłości, nauka wspólnego podejmowania decyzji.

Dziękujemy Naszemu Jedynemu Panu i Zbawicielowi, który każdego dnia prowadzi nas, chroni, uwalnia od lęków, zapewnia o swej miłości, o tym, że niczego nam przez tę sytuację nie zabrał, a wręcz przeciwnie ciągle nas obdarowuje, współpracując we wszystkim dla naszego dobra.

Agnieszka i Sławek