was successfully added to your cart.

W 2004 roku siostra Emily zginęła w wypadku samochodowym. W 2005 roku Emily, która właśnie skończyła osiemnaście lat, otrzymała 25 tysięcy dolarów odszkodowania.

Za te pieniądze Emily kupiła nowy, importowany samochód.  Niespełna dwa lata później Emily poszła do tego samego sprzedawcy i wymieniła swój samochód na nowy. Teraz Emily ma piękny czerwony sportowy samochód. Kosztował on ją całe 25 tysięcy dolarów i po jego zakupie, była zadłużona na 4 tysiące dolarów.

W tej prawdziwej historii kryje się wiele ludzkich tragedii. Zostawiając udzielenie pomocy Emily z radzeniu sobie z żałobą w rękach dobrych doradców rodzinnych, jedną z oczywistych tragedii jest fakt, iż Emily roztrwoniła odszkodowanie, jakie otrzymała po śmierci siostry. Gdyby uznawała zasadę, że nic tak naprawdę nie należy do nas i że wszystko, co posiadamy, zostało powierzone nam przez Boga, abyśmy tym zarządzali, pewnie i tak popełniłaby jakieś głupstwa młodości, ale nie zmarnowałaby przy okazji 29 tysięcy dolarów!

Kiedy rodzice, nauczyciele lub dyrektorzy szkół zapraszają nas, abyśmy przemawiali do młodzieży, zazwyczaj skupiamy się na dwóch ważnych zasadach:

  1. Uznaj, że wszystko należy do Boga, a my jesteśmy zarządcami Jego majątku.

Zazwyczaj pytam młodych ludzi, co zrobiliby, gdyby bogata ciocia dała im na urodziny 500 dolarów. Gdy odpowiadają, zapisuje po lewej stronie tablicy, co mówią. Odpowiedzi są bardzo rożne, np. „kupię nowe ubrania”, „zainwestuje w jakiś biznes i zarobię jeszcze więcej”, „kupię coś rodzicom”, „zrobię imprezę dla znajomych”, „oddam na kolektę w kościele” itp.

Potem pytam ich, co zrobiliby, gdyby w nocy, w ich sypiali, rozbłysło nagle jasne światło, pojawiłby się anioł Gabriel i powiedział: „Bóg posłał mnie, abym powierzył ci 500 dolarów. Twoją misją jest wydać te pieniądze, inwestując je tak, jakby zrobił to sam Bóg, gdyby był tu osobiście.”

Tym razem zapisuje ich odpowiedzi po prawej stronie tablicy. Tym razem mówią np. „poszukam misjonarza, który potrzebuje pomocy finansowej”, „wspomogę jakąś służbę w kościele”, „kupię coś nowego do kościoła”, „zainwestuję część pieniędzy, aby zawsze były dostępne pewne środki” i tak dalej. Potem nad listą po lewej stronie piszę „Właściciele”, a nad listą po prawej, „Zarządcy”.

Na tym polega różnica między wiarą w to, że to do nas należy wszystko, co zdobyliśmy dzięki swym wysiłkom i przekonaniem, że jesteśmy zarządcami majątku, darów, czasu i relacji, jakie Bóg powierzył naszej opiece. Pismo Święte mówi jasno: „Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy” (Ps 24,1). Wiara, że wszystko należy do nas wpędza nas w pułapkę materializmu, który uzurpuje sobie prawo do pierwszego miejsca w naszym życiu, należnego jedynie Bogu.

  1. Naucz się odróżniać potrzeby, życzenia i pragnienia

Potrzeby. Wszyscy posiadamy pewne podstawowe potrzeby i Bóg tak stworzył nasze umysły i ciała, że chcemy te potrzeby zaspokoić. Twórcy reklam stali się ekspertami w takim manipulowaniu nami, abyś odczuwali równie silną chęć zakupienia tego, co próbują nam sprzedać. To dlatego nauczyliśmy się mówić „potrzebuję nowy komputer”, „potrzebuję nowe radio”, „potrzebuję większej patelni” lub „potrzebuję telewizor plazmowy”. Właściwe byłoby powiedzieć „chciałby mieć nowy komputer, radio, większą patelnię”, gdyż w rzeczywistości wcale ich nie potrzebujemy. Nie należą one do naszych podstawowych potrzeb życiowych (pożywienia, ubioru, zdrowia, dachu nad głową). Apostoł Paweł napisał do Tymoteusza, swego duchowego syna, „Mając natomiast żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni!” (1 Tm 6,8).

Życzenia. O życzeniach mówimy wtedy, gdy chcemy kupić coś, co zalicza się do podstawowych potrzeb, ale jest lepszej jakości. Na przykład, wszyscy potrzebujemy jeść i mieć dach nad głową, lecz miska ryżu nie kosztuje tyle samo, co stek; a dwupokojowe mieszkanie nie kosztuje tyle samo, co dom z siedmioma sypialniami i widokiem na ocean. Możemy realizować swoje życzenia, jak długo mamy wystarczająco pieniędzy w swym budżecie. Pamiętamy, czego nauczał apostoł Piotr: „Ich ozdobą niech będzie nie to, co zewnętrzne: uczesanie włosów i złote pierścienie ani strojenie się w suknie, ale wnętrze serca człowieka o nienaruszalnym spokoju i łagodności ducha, który jest tak cenny wobec Boga” (1 P 3,3-4).

Pragnienia. W końcu, wszystko, co nie jest podstawową potrzebą lub pragnieniem jest jedynie sprawieniem sobie przyjemności lub spełnieniem zachcianki. To nie oznacza, że są to złe rzeczy; wszyscy od czasu do czasu ulegamy zachciankom. Ważne jest jednak, abyśmy nie ulegali swym zachciankom dopóki nie zaspokoimy swych potrzeb i nie upewnimy się, że nasz budżet pozwala na to. Powinniśmy także upewnić się, że nasz budżet będzie odzwierciedlał Boże priorytety. Jako zarządcy Jego majątku, chcemy inwestować mniej w nasze zachcianki, a więcej w służbę i działalność misyjną. Apostoł Jan ostrzega nas: „Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie (…) Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata” (1 J 2,15-16).

Nie tylko młodzi ludzie potrzebują nauczyć się tych zasad. Także starsi powinni odświeżyć swój sposób myślenia w starciu z całą potęgą współczesnego przemysłu reklamowego.

dr Andrés Panasiuk

Źródło: Crown Financial Ministries www.crown.org