was successfully added to your cart.

Świadectwa

Historia uczestnika kursu finansowego

By Październik 12, 2017 No Comments

Jedna z osobistych historii uczestnika kursu finansowego w Świdnicy:

Jako mężatka, kierownik regionalny zarządzający 40 osobowym zespołem, chrześcijanka pokładałam ufność w rzeczach ziemskich i ludziach.
Miałam fajną posadę i kredyty. Moje małżeństwo przechodziło poważny kryzys. Gonitwa za lepszym jutrem zniszczyła nie tylko mnie ale i moje małżeństwo. Pewnego dnia zaczęłam wołać do Boga aby mi pomógł. W międzyczasie dowiedziałam się o kursie finansowym w Świdnicy. Zdecydowaliśmy z mężem, że pojedziemy na kurs i to jest odpowiedni czas, aby zrobić porządek w naszym życiu osobistym.
Na pierwszym spotkaniu dowiedziałam się, że kurs trwa 10 tygodni i przeraziło mnie to.
Jednak tak naprawdę w tym momencie zaczęłam moją podroż z Bogiem a On zaczął przemieniać mój charakter.

Myślałam, że nie mogę zostawić mojej dobrze płatnej pracy dlatego, że mamy 3 kredyty, rachunki i dzieci. Pisałam projekt unijny dla mojego byłego pracodawcy i okazało się, że pieniądze te miały regulować długi mojego pracodawcy. Nie podobało mi się to. Przestałam w tym uczestniczyć. Zostałam zwolniona dyscyplinarnie. Czułam się okropnie. Potem przyjaciele odeszli.

Płacz, lament, rozpacz i do tego kredyty, opłaty, rachunki, dzieci – wszystko wirowało mi przed oczami. Dla mnie był to koniec, ale nie dla Boga. To był moment zwrotny w moim życiu jak się później okazało. Jednak Bóg miał plan dla mnie.

Pytania cisnęły mi się do głowy. Dla osoby, która miała wszystko zaplanowane przynajmniej 3 lata do przodu, świat się zawalił.

Rozpoczął się kurs. Była do przeczytania książka Howarda Daytona „Twoje pieniądze się liczą”. Zaczęłam ją czytać. Pierwsze, co mnie uderzyło czytając tą pozycję to to, że w Biblii jest ponad 2 tys. wersetów na temat finansów.

Albo historia o tym jak uczestnicy wypraw krzyżowych – chrześcijanie, gdy brali chrzest to nie zanurzali pod wodą swojego miecza – oddawali wszystko Bogu tylko nie miecz, twierdząc, że mają władzę nad mieczem i sami będą decydować o sprawiedliwości na świecie.

Pomyślałam, że mam jednak dużo wspólnego z tą historią. Nigdy nie potrafiłam ufać Bogu i zawsze sama próbowałam rozwiązywać problemy nie tylko finansowe ale i codzienne.

Wtedy pierwszy raz zatęskniłam za wolnością finansową i uświadomiłam sobie, jak bardzo był spaczony mój sposób myślenia na temat finansów i nie tylko. Bóg powołał nas do wolności a nie niewolniczej pracy dla spłacania kredytów i życia w ciągłym strachu przed jutrem. Pierwszy raz uświadomiłam sobie, jak z wielki ciężar nosiłam na swoich barkach żyjąc w strachu i pokładając nadzieje w ziemskich sprawach. Biorąc kredyt za kredytem nie myśleliśmy nigdy że stracimy prace, że może być ciężko. Żyliśmy tylko chwilą, bo chcieliśmy być tak „dobrzy” jak nasi znajomi.

Z tygodnia na tydzień Bóg otwierał mi coraz szerzej oczy i pokazał wyraźnie, co mam wyprostować.

Te 10 tygodni kursu finansowego w Świdnicy to było jedno z najlepiej zainwestowanych tygodni w moim życiu. To był początek mojej drogi z Bogiem. To był czas kształtowania mnie na nowo i zmiany mojego małżeństwa.

W niedługim czasie po ukończeniu kursu mąż także stracił pracę i był to kolejny ciężki cios dla mnie. I znów pytania: Boże dlaczego, przecież nic złego nie zrobiliśmy? Miałam żal do Boga. Ale tak prawdę sami byliśmy sobie winni z tego względu, że nigdy wcześniej w życiu nie przygotowaliśmy się na taką ewentualność, że może być ciężko i nie oszczędzaliśmy na ciężki okres. To były konsekwencje naszych wcześniejszych decyzji.

Byłam bezsilna i bliska rozpaczy. Wtedy też przypomniał mi się jeden werset z kursu finansowego.

Twoja jest, o Panie wielkość, moc, sława, majestat i chwała, bo wszystko, co jest na niebie i na ziemi, jest Twoje; do Ciebie, Panie, należy królowanie i ten, co głowę wznosi ponad wszystkich. Bogactwo i chwała od Ciebie pochodzą, Ty nad wszystkim panujesz, a w ręku Twoim siła i moc, i ręką Twoją wywyższasz i utwierdzasz wszystko. 1 Krn 29:11-12

Ten werset mocno zaczął pracować we mnie. To była kolejna lekcja dla mnie dotycząca zaufania Bogu.

Zaczęłam uczyć się wdzięczności. Jak mogę dziękować Bogu za wszystko skoro ja nie mam pracy, mam sprawę w sądzie, kłopoty ze zdrowiem, chore dzieci, finansowe problemy? Jak ja mam ci Boże dziękować?

Ciężko było zacząć, ale potem już dziękowałam Bogu za te trudne doświadczenia. Zdałam sobie sprawę, że przez te ciężkie chwile jestem kształtowana na nowo.

Mój mąż znalazł w międzyczasie pracę, ale ja nie mogłam jej dostać. Biegałam z rozmowy na rozmowę, bez oczekiwanych rezultatów. Wysłałam ponad 300 CV i nic. Doprowadzało mnie do białej gorączki, szczególnie że jestem osobą, która zawsze działa i nie potrafi siedzieć miejscu. Czułam się jak w tunelu bez wyjścia. Teraz wiem, że Bóg uczył mnie cierpliwości, pokory i przede wszystkim zaufania.

Emocjonalnie i fizycznie byłam wykończona. Oddałam tą moją przyszłą prace Bogu i to był kolejny etap mojej przemiany. Zaczęłam czytać książki i Biblie. Następował mój wewnętrzny rozwój.
Na kursie był poruszany temat dziesięciny, w całym 20 godzinnym kursie zaledwie 10 min. Ale ziarno zostało zasiane w sercu. Stwierdziłam jednak, że teraz to nie jest dobry czas na ten temat dla mnie. Wrócę do tematu jak będę mieć pracę. Każda książka jednak jaką czytałam, nawiązywała do dziesięciny. Bóg mówił do mnie… Postanowiłam, że jak dostanę pracę będę oddawać dziesięcinę Bogu. Po dwóch dniach dostałam upragnioną pracę.

Mimo obaw powiedziałam o mojej sprawie w sądzie przyszłemu pracodawcy i nie miało to znaczenia. Przez 9 miesięcy szarpałam się sama, aby znaleźć prace. W moim przekonaniu Bóg załatwił to w 2 dni. Miesiące wcześniej mieliśmy jedną wypłatę, z której nawet nie wystarczało na opłacenie rachunków. Bóg w cudowny dla mnie sposób troszczył się, by nam nie brakowało przez ten okres wielkiej próby.

Tak Bóg kształtował i kształtuje dalej we mnie nowego człowieka. Teraz gdy idę do pracy to się nie martwię, że ją strącę bo wiem że Bóg jest ze mną. A jeśli nawet bym ją straciła, to Bóg czuwa nad moim życiem. Wszystko, co pochodzi od Boga jest dobre.

Kurs finansowy był początkiem mojej podroży z Bogiem. Spojrzałam na kwestie zadłużania się, uczciwość w pracy, na dawanie z perspektywy biblijnej. Dzisiaj wiem, że Bóg dopuścił to wszystko po to, aby mnie zmienić, złamać mój twardy kark i nauczyć zaufania i pokory. Dziękuję mu za to.

Roksana